Hiszpański Kopciuszek - Minorka

13 maja 2011

Druga co do wielkości wyspa Balearów nie jest tak znana jak Majorka czy Ibiza. I lepiej, aby taką pozostała - znajdziemy tam oazę spokoju, z dzikimi plażami i piękną przyrodą "Kiedy mówiłem, że lecę na Minorkę pierwszą reakcją było zazwyczaj: "Fajnie, a co to jest Minorka?"

 

 

 

Oczywiście winę można zwalić na system szkolnictwa, który każe wkuwać dorzecza Odry, za to nie opowiada o prawdziwym świecie. Ale też faktem jest, że to najmniej znana z wysp w Archipelagu Balearów. Przy głośnych siostrach - Majorce i Ibizie, Minorka sprawia wrażenie Kopciuszka. Wyspa toczy życie kompletnie odmienne od imprezowo-turystycznych kombinatów reszty Balearów. Przez cały sezon przyjeżdża tu tylu turystów, co w dobry wakacyjny tydzień na pobliską Majorkę. Nie dlatego, że nie warto, ale z powodu polityki lokalnych władz, które nie chcą najazdu hord zwiedzających. Miejsc noclegowych jest na wyspie 50 tys. i więcej nie będzie. Większość tutejszych terenów to rezerwat biosfery, region objęty szczególną ochroną, ale tym różniący się od parku narodowego, że w jego granicach mogą mieszkać ludzie. Za to nie wolno im stawiać domów wyższych niż 3 piętra i muszą dbać o środowisko.

 

 

 

Wakacje na wyspie

 

 

Sama prehistoria wyspy brzmi jak poetycka metafora - Minorka to góry, które przewróciły się do morza, kiedy wielki kontynent miliony lat temu rozpadał się na Afrykę i Europę. Najlepiej widać to na Cap de Favaritx, miejscu o krajobrazie księżycowym, z pięknymi skałami o łupkowych warstwach. Fenicjanie, Kartagińczycy, Rzymianie, Arabowie, Francuzi, piraci nieznanej narodowości - przez stulecia wyspa zmieniała właścicieli i okupantów, a każdy zostawił jakiś ślad. Widać to zwłaszcza w stolicy Ciutadella, która jest jednym z dwóch największych miast na Minorce. Drugie - Maó - znajduje się po przeciwległej stronie wyspy. Choć oba łączy główna droga numer 1, jeszcze 200 lat temu miasta były od siebie odizolowane. Do tego stopnia, że brzmienie dialektu kastylijskiego różni się po dwóch stronach wyspy. Nawet dziś mieszkańcy jednego miasta rzadko zapuszczają się do drugiego, chociaż dzieli je tylko 45 km. Po części dlatego, że nie lubią się wzajemnie, jak krakowiacy z warszawiakami. W przypadku Minorki historia rozpoczyna się w XVIII w., kiedy wyspę zajęli Brytyjczycy. Początkowo osiedlili się w Ciutadelli, ale katoliccy mieszkańcy niechętnie patrzyli na wyznawców anglikanizmu. Dlatego gubernator Richard Kane przeniósł stolicę do Maó. Religijna zawziętość miała katastrofalne skutki ekonomiczne dla Ciutadelli, bo naraz zniknęło stamtąd ponad 12 tysięcy ludzi, potencjalnych klientów i podatników. Przez najbliższych 100 lat Maó kwitło, a Ciutadella nie była w stanie odbudować swojej dawnej świetności. Jednak to w pierwotnej stolicy pozostały arystokratyczne rody, co widać choćby w architekturze. Budynki przy głównym placu Ciutadelli mają rozbudowane fasady, by odpowiednio się pokazać. Żeby mieszkańcy wyglądali na bogatszych, fasady sugerowały, że za nimi kryły się ogromne mieszkania, podczas gdy naprawdę kamienica była podzielona na wiele mniejszych lokali. Z kolei w Maó po rodakach Szekspira zostały charakterystyczne rozwiązania architektoniczne oraz teatr. Teatre Principal de Maó ma 180 lat, a mieszkańcy Minorki bardzo cenią tę rozrywkę. Niejeden dyrektor polskiego teatru umarłby z zazdrości widząc kilkunastoosobową kolejkę czekającą już przed południem na otwarcie kasy.

 

 

Plaże Minorki

 

 

Minorka ma 120 plaż. Od lądu osłonięte wzgórzami, otwierają się na morze w odcieniach pięknego seledynu. Żadnych prywatnych terenów, brzeg jest dla wszystkich, co gwarantuje prawo zakazujące też stawiania budynków bliżej niż 500 m od wybrzeża. Dzięki temu wciąż istnieją tak urokliwe miejsca jak Playa Trebaluger - piaszczysty brzeg z lazurową wodą w skalnej zatoczce. Nie ma tłumów, ani parasoli do wynajęcia czy sprzedawców wiatraczków.

 

Zgodnie z legendą ukrywał się tu rozbójnik Xoroi ze swoją rodziną. Kiedy został otoczony, rzucił się do wody wraz ze swoim 6-letnim synem. Dzisiaj, przyklejone do skalnej ściany, stoją platformy ze stolikami, gdzie można wypić pomadę - drinka z lokalnym ginem Xoriguer, pędzonym na wyspie od czasów brytyjskiej okupacji. Lokalnych specjalności jest tu wiele. Po drodze udać się można do Ferreries, małego miasteczka z białych domków na wzgórzu, gdzie można zamówić u szewca avarques - charakterystyczne buty wytwarzane tu od stuleci. Szewc robi je na poczekaniu, przyszywając paski skóry do podeszwy. Poza tym Minorkijczycy szczycą się jeszcze jednym wynalazkiem na miarę światową - to od Maó pochodzi nazwa majonez, który został wynaleziony na Minorce. Monte Torro - najwyższe wzniesienie Minorki ma tylko 357 m n.p.m., ale przy płaskim krajobrazie widać całą wyspę. 7 dni wakacji na wyspie to za szybkie wczasy, trzeba zarezerwować więcej czasu, by poczuć spokojny rytm życia wyspy. Posiedzieć na skalistym brzegu, wypić napar z rumianku w lokalnej restauracji, może pójść na ryby. Trzeba tylko uważać, by nie zostać zaczarowanym jak znany przewodnik Santiago, który zwiedził pół świata, mówi w pięciu językach, a jednak osiedlił się tutaj. I nigdzie już nie chce wyjeżdżać.

 

 

 

Zapraszamy do rezerwacji !!!
 

Więcej postów do odkrycia