Jakub, opublikowano ponad 4 lata temu
U Pana Suchcickiego naprawiałem samochód od około 8 lat. Od dłuższego czasu naprawy i postawa w przypadku reklamacji, że coś działa nie do końca jak powinno mi się nie podobała. Przyzwyczajenie swoje robi i mimo to, oddawałem auto do naprawy w tym zakładzie, ale więcej tego nie zrobię. Rok temu wymieniałem tarcze i klocki w tym zakładzie (tył oraz przód, marki ATE). Niedawno zaczął mi mocno bić tył, w związku z czym zadzwoniłem do Pana Suchcickiego z pytaniem czy jest jakaś gwarancja na naprawę. Pan stwierdził, że można wysłać tarcze i klocki do ATE ale nie ma sensu, bo gwarancja jest tylko na rok i pewnie się już kończy a druga sprawa, że auto będzie stało rozebrane 3 tyg. Bardzo mi się to nie spodobało, bo uważam, że płacąc 2600 zł za części i robociznę powinien chociaż zaproponować, aby przyjechać i sprawdzić co się dzieje - niestety u tego Pana zawsze wytłumaczeniem jest niewłaściwe użytkowanie (szkoda że na poprzednich hamulcach jeździłem 4 lata, a nie wiem ile poprzedni użytkownik auta i nic nie biło, wymiana przodu była dlatego bo starł się czujnik w klocku, tył zaproponował Pan Suchcicki ponieważ był zużyty podobno). W związku z tym bardzo się zdziwiłem gdy po roku była tragedia, a na starych było lepiej, jako że nie podobało mi się postawa mechanika to go zmieniłem. Jak opowiedziałem o tej sytuacji w drugim zakładzie byli zdziwieni, że po roku czasu dzieją się takie rzeczy i że gwarancja jest tylko na rok bo oni dają 3lata - i to bez proszenia się o fakturę czy paragon jak tu. Tym razem wymianę tarcz i klocków robili przy mnie. Po rozebraniu zaczęli się śmiać co za partacz tak wymienia hamulce i stwierdzili, że w takim aucie i ATE trzeba umieć zakładać. :) Wysypało się pełno rdzy i syfu, bo panu mechanikowi nawet się nie chciało tego oczyścić. Klocki w ogóle nie zostały zmienione, wszystko można zobaczyć na zdjęciach które załączyłem. P. Suchcicki stwierdził, że pewnie złe użytkowanie - nie, zły to był ewidetnie montaż. Po wymianie dalej bił przód - całe szczęście ten się udało uratować przetaczając go, ale na przodzie ta sama sytuacja syf i brak oczyszczenia. Inne sytuacje, o których wspominałem na początku były podczas wymiany sprzęgła i wymiany paska alternatora. Wymieniłem sprzęgło, ale pan się upierał że koniecznie trzeba wymienić też dwumasę. Trochę sie ździwiłem, bo dwumasy nie było w ogóle słychać i na wymiaęe się nie zdecydowałem. Mineły 2 lata i 50 tys km dwumasy jak nie było słychać tak dalej nie słychać, może była okazja żeby wziąć pieniądze i nie wymienić tak jak klocków. Śmieszne było to, jak zadzwoniłem 3 miesiące po wymianie, że sprzęgło mi się ślizga - ale w drugim samochodzie. :) Mechanik nie dał mi słowa dojść, że nie chodzi o Audi tylko o Skodę i już się tłumaczył, że to złe użytkowanie i brak wymiany dwumasy. A co ma dwumasa do ślizgającego się sprzęgła? O gwarancji w tym zakładzie możecie zapomnieć, zawsze jest wasza wina. Wrócę jeszcze do paska alternatora. W lipcu miałem 2 wyjazdy autem do Gdańska i uznałem, że warto wymienić pasek alternatora - bo wydawało mi się, że jest już słaby, pan stwierdził że jest ok. Po wymianie spojrzałem, że coś się trzęsie. Zadzwoniłem, z prośbą że podjadę żeby mechanik mógł spojrzeć na to czy na pewno wszystko ok - Pan Suchcicki niechętnie, zapewniał że wszystko ok. Podjechałem, Pan się głupio uśmiechnał, że to napinacz i on musi tak się trząść i że to normalne. Ja odpowiedziałem, że chciałem mieć pewność i gwarancje że dojadę do Gdańska. A mechanik na to "A ja nie mogę dać Panu gwarancji, że Pan dojedzie tym samochodem do Gdańska". No zdębiałem wtedy, 8 lat było dobrze a po wymianie gorzej? :) Nie jeżdżę 20 letnim polonezem, żeby nie można było tak mówić. Poza tym ja nie chce gwarancji, na opony tylko na to co zostało wymienione, że jest złożone jak należy - widać Pan mechanik wie, że jest partaczem i dlatego się boi i wymiguje.