uwaga
Charlie , opublikowano ponad 12 lata temu
Robiłem u niego auto bezgotówkowo. Z ubezpieczalni dostał 4tysiące, chciał ode mnie jeszcze 400zł, za zrobienie błotnika z mojej inicjatywy. Po tym jak mnie zbywał i przetrzymywał mój samochód, oraz jakie miał do mnie podejście, stwierdziłem, że nic mu nie zapłacę. Dostałem od niego samochód zastępczy, który był w koszmarnym stanie. Kierownica biła, łyse opony, zapowietrzony układ hamulcowy, brał olej silnikowy - o niczym mnie nie powiadomił. Wszystkich wad tego auta dowiedziałem się podczas eksploatacji. Gdy miałem odebrać samochód, przełożył termin na dzień następny, niestety miałem w ten dzień zaplanowany wyjazd, więc powiedział, żebym jechał jeszcze jego autem, tylko żebym sprawdził stan oleju. Okazał się niski. Zadzwoniłem i spytałem jaki olej mam kupić. Powiedział. Zapytałem, czy później rozliczymy się za ten olej. Ze śmiechem odparł, że czemu on ma płacić za olej, skoro ja eksploatuję auto. Drodzy kierowcy, nie dajcie się zwieść, w samochodzie zastępczym macie tylko lać paliwo, żadnych obowiązków nie ma, żeby wymienić opony, kupić coś jak się zepsuje itp. Nadszedł dzień odbioru mojego auta. Powiedział, że nie wiadomo, czy go tego dnia odbiorę (powiedział mi to na miejscu pod jego warsztatem i domem jednocześnie, jakbyśmy w średniowieczu żyli i nie mieli telefonów kom.) Wkurzyłem się i powiedziałem, że odbieram samochód i koniec. Wtedy odparł, że za 40min będzie gotowy. Na koniec powiedziałem, że mu nie zapłacę, wtedy on na to, żebym mu przesłał zdjęcia zrobionego auta i on wyciągnie od ubezpieczalni jeszcze ok 2tysiące złotych. Wymyślił, że naprawa mojego auta wyniosłaby 7tys. gdybym ja mu zlecił tą robotę. Uszkodzony tylny lewy błotnik, lewe drzwi kierowcy (auto 3D) i lewy przednik błotnik. To ciekawe, bo dostał od ubezpieczalni 4tysiące, miał dostać ode mnie 400zł i był z tym ok. Kurcze! Okej było mu z tym, że jest w plecy ok 2 tysięcy?! Gdy odmówiłem płacy 400zł, to wymyślił, że zarobi za nic 2tysiące. Paranoja! Auto jest pomalowane, jednakże pod lusterkiem lewych drzwi jest skaza w postaci grudek. Lusterko nie było zdemontowane do lakierowania i jasna sprawa, że słaby dostęp utrudnił lakiernikowi dobre pomalowanie elementu. Szyby mają nalot od farby, więc muszę zmyć to acetonem. W ogóle nie były zabezpieczone! Albo w sposób "na szybko". Najgorsze jest to, że źle wyprofilował słupek i drzwi mi się strasznie ciężko zamykają. Dodatkowo miał tylny błotnik kupić używany, a przyznał się, że wyciął blachę i wyprofilował ją. Tym samym odchudził mi tył i przez to nie wyreguluję drzwi, bo będą przy błotniku odstawać.
Nie polecam nikomu.