Agnieszka , opublikowano ponad 4 lata temu
Nie polecam. Całkowity zakaz odwiedzin i brak osobistego kontaktu z osobą, którą oddaliśmy "pod opiekę" wydawałoby specjalistycznego domu opieki, spowodowało, że stan mamy diametralnie się pogorszył, Przez pierwszy miesiąc wszystko wydawało się OK, lekarz miał czas na osobiste spotkania, opiekunki mówiły, że mama jest trudnym pensjonariuszem, ale sama je, siada do posiłków. Nagle, po zakończeniu pierwszego miesiąca, lekarz przestał odbierać telefon, a jak zadzwoniliśmy z innego nr to odebrał i mówił, że nie ma czasu. Mama stała się osobą leżącą i podobno odmawiała jedzenia, zaczęto ją karmić strzykawką. Dziwne, bo średnio dwa razy w tygodniu woziliśmy jej ciastka, owoce, bułki słodkie. Ciekawe, że opiekunki zabierały przekąski... chyba dla siebie. Odmawiano nam przesłania zdjęcia lub filmiku. Nawet w więzieniu mają chyba większe prawa, niż w tym ośrodku. Z dnia na dzień zabraliśmy mamę. Ratownicy medyczni zastanawiali się czy nie zawieźć jej do szpitala, tak źle wyglądała i nie było z nią żadnego kontaktu. Lekarz nawet nie wyszedł. I co ciekawe nie oddano jednego z leków na receptę, który miał wystarczyć na kolejne pięć dni. Podobno się skończył, tylko że nikt z ośrodka nie informował wcześniej o tym. Jakie leki podawali mamie, co się stało z jej lekarstwami? Mimo ciągłego kontaktu telefonicznego i osobistego z opiekunkami ośrodka, nikt nie powiedział, że stan mamy się pogarsza i należałoby ją zabrać do specjalistycznego ośrodka leczniczego. Jeśli komuś zależy na dobrej opiece nad bliską osobą, niech omija ten ośrodek z daleka. Ośrodek jest dla tych, którym nie zależy na jakości świadczonych usług i nie dbają o zdrowie i dobro osoby, którą tam umieszczają.