Opinie Przychodnia Weterynaryjna Tomvet
Opinie
Kowalsk , opublikowano ponad 2 lata temu
Bardzo nie przyjemna pani odbiera telefon i wmawia coś co się nie mówi.Nie polecam .Może lekarze są okey ale odstrasza recepcjonistka
Najgorszy weterynarz w okolicy Łowicza
Jak dla mnie nie mam do czego się przyczepić. Byliśmy na prostych wizytach
Byłem u tego weterynarza na rutynowej kontroli po sanacji u kota
Świetny weterynarz, który nigdy nie odmówił pomocy i leczy z dobrymi rezultatami
Wydaje mi się że osoby pozostawiające 1nki nie korzystały nigdy z usług tej przychodni. Wszystko jak zawsze w najlepszym porządku i dziękuję za pomoc
Przychodnia weterynaryjna do której jadę jako PIERWSZEJ w Łowiczu.
Korzystałam dzisiaj po raz drugi z usług tej przychodni i ponownie spotkał mnie profesjonalizm i uczciwe podejście do sprawy
Jestem zadowolony z tego weterynarza w 100%
Ostatnio miałem problemy ze swoim psiakiem, którego przygarnęliśmy ze schroniska. Tom-Vet pomógł od ręki
SUPER ! Byłem ostatnio i pomogli mi od ręki
Świetny weterynarz !
zadowolony klient , opublikowano ponad 7 lata temu
Świetni fachowcy, doskonałe wyposażenie gabinetu, chyba najlepsze w Łowiczu. Bardzo dobre podejście do pacjenta.
Pani weterynarz z kliniki TOM-VET pomogła Nam, przy zapaleniu dziąseł Naszych kotów brytyjskich.
Jestem zadowolony ! Świetne podejście i diagnoza
Ewela , opublikowano ponad 7 lata temu
Odradzam wszystkim zostawienie tam swoich czworonogów!! Nie ważne czy adoptowany , bezdomny czy rasowy ! Jesli Pani nie ma serca i nie potrawi pomoc zwierzakom to prosze zmienic prace i nie krzywdzic ich !!
Karolina , opublikowano ponad 7 lata temu
Z całego serca nie polecam! Nie dość, że właścicielka nie miła i ma chyba pretensje do całego świata, że musi tam siedzieć to jeszcze zatrzymanie akcji serca w trakcje sterylizacji suni skomentowała tym, że skoro chciało się sterylizacje za darmo z gminy (sunia była znaleziona) to się ma. Dodatkowo stwierdziła, że nie ma się co unosić skoro pies był bezdomny!!! Nie polecam nikomu tego miejsca.!!!
Nated Drima Vusranor , opublikowano ponad 7 lata temu
Nie idźcie tam nigdy. Pojechałam do nich z 7-miesięcznym owczarkiem niemieckim, który nie stawał na przednią łapę. Dwa zdjęcia RTG, diagnoza to zwichnięta łapa/naciągnięte ścięgna - coś w tym stylu. Owineli pieskowi łapę bandażem i czymś czym owija sie nogi koniom. Miało pomóc. Kazali tylko patrzeć, czy łapa nie puchnie, a jesli tak to zdjąc i założyć jeszcze raz. Następnego ranka łapka była wielka jak u niedźwiedzia. Od razu zdjęłam ,opatrunek’, ale założenie go pieskowi było niemożliwe. Pojechałam do nich znów za jakiś czas, żeby sami mu to założyli. Tym razem dostał zwykły bandaż. Jakiś czas po wizycie byłam z psem ba spacerze i zobaczyłam, że pod cudownym opatrunkiem ma krew - natychmiast i z trudem mu to zdjęłam. Okazało się, że krew pojawiła się z pazura wbitego w skórę psa i tak zawiązanego na dłuższy czas. Łapa nadal była chora. Pojechałam tam znów, ale jedyne co powiedzieli, to że trzeba jechac z nim do Warszawy, bo oni operacji mu nie zrobią. Następnego weterynarza znalazłam w Żyrardowie - od razu wiedział, co może dolegać tak młodemu owczarkowi, dokladnie opisal wszystkie ewentualnosci schorzenia, zrobił 4 zdjęcia RTG, a niedlugo psa czeka operacja - koszt ponad 1000 zł. Nie wiadomo jednak czy wystarczy, bo pies ma juz 9 miesięcy, co sprawia, ze juz prawie nie rośnie. A puentą tej historii jest to, że pies by tyle nie cierpiał i mógłby wyzdrowieć jeśli ci ludzie w Łowiczu by się chociaż odrobinę znali na tym co robią. Pies cierpi, my mamy wydatki, a pseudoweterynarze z Łowicza powinni mieć zakaz zbliżania się do zwierząt.
Erra Sohe Saperrod , opublikowano ponad 11 lata temu
Chciałbym zwrócić uwagę na jedną z wielu drażniących mnie kwestii: Firma "Tomvet" wykonuje obowiązkowe szczepienia przeciwko wściekliźnie, w tzw. punktach szczepień - a mam tu na myśli głownie obszary wiejskie. Owe szczepienia są prowadzone masowo przy użyciu tej samej igły... nie jest weryfikowany stan zdrowia szczepionego psa, nie sprawdza się daty ostatniego szczepienia... tylko ważne jest 20zł.... porażka. Jak pies sąsiada jest np. zarażony wścieklizną albo nosi inny syf... to po zaszczepieniu go - ta sama igła trafia do naszego czworonoga. Jak zdrowie Waszych zwierząt jest dla Was ważne zwracajcie na to szczególną uwagę. Pozdrawiam, ale firmy NIE POLECAM., po prostu brudasy.
nie polecam
tomvet , opublikowano ponad 12 lata temu
Do lekarza pojechaliśmy tylko dlatego, że ktoś mi powiedział, że sterylizacja u jego suczki przebiegła bezproblemowo. U mojej prócz tego miał być wycięty guz na sutku. Dzień przed operacją dzwoniłam jeszcze do przychodni i upewniałam się, czy aby na pewno psa przywieźć na 8.00, ponieważ nie chciałabym, aby Sunia musiała czekać na operację zamknięta w jakiejś klatce. Oczywiście dowiedziałam się (potem okazało się, że telefony odbiera dziewczyna mniej zorientowana , że pies ma być dostarczony od samego rana. Tak też się stało, że zaraz po otwarciu gabinetu w jego drzwiach zjawiliśmy się z naszą suczką. Zobowiązano się zadzwonić do nas zaraz po operacji. Umówiliśmy się, że powinno to mieć miejsce do około 13.00 tak, aby mąż idąc na popołudnie do pracy, mógł spokojnie odebrać pieska. Sama Myślałam , że się wykończę nerwowo u siebie w robocie. Ponieważ nikt nie zadzwonił do 13.00, mąż jadąc do pracy zajrzał do "fachmanów", pytając o co chodzi.Okazało się, że weterynarz nawet się do psa nie dotknął. Suczka siedziała od pięciu godzin zamknięta w klatce. W momencie kiedy usłyszała głos męża, zaczęła głośno rozpaczać. Pani "doktor" oznajmiła, że nic się psu nie stanie , jak sobie posiedzi głodny w klatce (ostatni posiłek psina zjadła o 8,00 we wtorek, była 13.00 w środę). Postanowiłam sama podjechać do fachowców, gdy skończyłam pracę. Wchodząc do placówki, usłyszałam, jak jakaś kobieta drze się właśnie na inną osobę, że tamta wcięła jej rękawiczkę. Okazało się, że tuż po 14.00 pan W. znalazł czas i operacja się rozpoczęła. Niezwykle nieprzyjemna małżonka właściciela wyskoczyła do mnie, krzycząc, że "nie ma zielonego pojęcia, kiedy będzie można odebrać psa, i że operacja właśnie trwa, zadzwonią, jak się skończy". Nie trwało to długo, bo telefon otrzymałam ok. 15,30. Zatem sterylizacja z wybudzeniem to czas ok. 90 minut. Odebrałam suczkę i miałam nadzieję, że mimo, iż umówione 300 zł. przemieniło się nagle w 400, to że chociaż wszystko będzie w porządku, nie będzie żadnych komplikacji. Okazało się oczywiście zupełnie inaczej. Łapka, w którą pies miał wbity wenflon, spuchła trzykrotnie, oczywiście zauważyliśmy to o niewłaściwej porze i budząc lekarza o 6,00 rano, naraziliśmy się na jego niezadowolenia. Następnie szwy nie goiły się tak, jak powinny. Za każdym razem , gdy byłam w gabinecie z psem, musiałam czuwać nad tym, czy aby na pewno nie podadzą jej jakiegoś leku, na który jest uczulona, ponieważ pan doktor ironicznie komentował, że "nie chce mu się wierzyć, że ona jest uczulona". Panienka, która odbiera w gabinecie telefony, nie ma bladego pojęcia, na czym świat stoi. Po raz ostatni byłam u państwa W., by zdjąć psu szwy po sterylizacji. Dzwoniąc wcześniej, dowiedziałam się od tej "zorientowanej w temacie paniusi" , że zdjęcie szwów nic nie kosztuje, ponieważ operacja przeprowadzana była u nich. Z kultury zapytałam po całym zajściu pana doktora, czy coś płacę. Ryknął na mnie, że "chyba by wypadało - 10 zł". Żałosne. Dałam mu to 10 zł. i to były ostatnie pieniądze, jakie zostawiłam w tej rzeźni. Bo ktoś, kto prezentuje takie podejście do pacjenta i klientów, powinien pracować w prosektorium, albo w rzeźni. Gdzieś, gdzie uczucia nie mają znaczenia. Mam nadzieję, że nigdy nikomu nie przyjdzie na myśl pozostawić tam swojego zwierzaka pod opieką.
PÓŁ OPERACJI ZA PODWÓJNĄ CENĘ
gość1 , opublikowano ponad 13 lata temu
Weterynarz, u którego nigdy nie wiesz, ile zapłacisz!!! I do tego nie zrobi wszystkiego, czego wymaga pies. Sterylizacja i usunięcie guzów na sutkach u suni miało kosztować 400 zł. Przy odbiorze suni z 400 zł zrobiło się 700 zł. Tak się nie postępuje, o podwojeniu niemalże kosztów zabiegu wypadałoby uprzedzić, a nie opowiadać, że sunia duża (duża wg weterynarza = 20 kg) i strasznie dużo narkozy potrzebowała, i że ze trzy wilki by tym uśpił, a w ogóle to 3 godziny nad nią musiał stać przy operacji. Ale nie to jest najgorsze. Największym szokiem było to, że za te 700 zł weterynarz nie zrobił całej operacji tłumacząc się tym, że nie mógł usunąć wszystkich guzów, bo by suni skóry nie wystarczyło. Jakoś inni weterynarze usuwają całą listwę mleczną i wystarcza skóry na wszystko. Zapowiedź kolejnej operacji, przy której weterynarz zaoferował przy okazji czyszczenie suni zębów tak, że będzie jak nowa, mówi wszystko. Znowu chodzi o pieniądze. Weterynarz z powołania nie naraża psa na kolejną operację tylko po to, żeby wyciągnąć z klienta jak najwięcej kasy. Czyszczenie zębów u psa chorego na raka, żeby był jak nowy????? To trochę tak, jakby kobiecie chorej na raka piersi zaoferować najpierw lifting. A sunia dalej chodzi z tymi guzami i boimy się, że nie przeżyje kolejnej operacji...
NAJGORSZY WETERYNARZ W ŁOWICZU
gość , opublikowano ponad 15 lata temu
NAJGORSZY WETERYNARZ W ŁOWICZU
Najgorszy weterynarz z jakimkolwiek miałem kontakt (zupełnie bezpowołania) dla którego ciężko jest uśpić 14 letniego psa który przeżywa agonie z jakimiś chorymi wymówkami typu :''sobota po 16- tej, trzeba go przywieźć, będzie kosztować extra". Można przywieźć słabego psa na obserwację ale nie zdychającego 50 kg psa dla którego ból sprawiał dotyk. Nie rozwodzę sie nad tym co dolegało psu bo nie jest to w tej chwili istotne tylko to że ten pseudo-weterynarz miał to gdzieś.
Weterynarz z drugiego końca miasta przyjechała niemal natychmiast.
Czy Znasz Przychodnia Weterynaryjna Tomvet? Napisz opinię!
Podziel się swoim doświadczeniem z innymi