Opinie Luty Tomasz Dr N. Wet.

Opinie

, 02 kwietnia 2025

Wspaniali lekarze, cudowni ludzie ! Walczą do końca !!!! Dziękuję za wszystko
Napisz komentarz Zgłoś nadużycie

, opublikowano ponad 8 lata temu

Absolutnie NIE polecam, zła diagnoza pieska, brak podstawowych badań krwi doprowadziły do smutnego końca. Pies był leczony na inną chorobę niż miał i dostawał leki które mu wręcz zaszkodziły :( (w innym gabinecie zostało to potwierdzone) Omijajcie ten adres szerokim łukiem !!!
Napisz komentarz Zgłoś nadużycie

, opublikowano ponad 10 lata temu

Jestem bardzo zadowolona
Napisz komentarz Zgłoś nadużycie

, opublikowano ponad 11 lata temu

Temu Panu nie należy się ani jedną gwiazdką. Nasz kocurek trafił do tego Pana z zapchanym pęcherzem. Kazano go zostawić na 6 godzin. Po tym czasie oddano nam kota twierdząc, że dostał leki (w co szczerze watpie), nie wykonano zabiegu cewnikowania, bo jak stwierdził ten Pan mógłby zatkac kota jeszcze bardziej. Kazano nam masowac brzusznej wyjacego i cierpiącego kota i jeśli nie zalatwi się do rana trzeba będzie go uśpić (najprościej). Poza tym dowiedzielismy się, że nasz kot jest już wiekowy (lat 4 - CZTERY) i to też działa na jego niekorzyść. Pomijam już koszt tej jakże cennej porady, 170 zł... Dodam, że był to piątek, godzina 18.00. Kot na szczęście trafił od razu do innego, cudownego lekarza, który uratował mu życie. Na dzień dzisiejszy, mimo że mam ten gabinet 5 minut drogi od domu, omijam go szerokim łukiem. A temu Panu (nigdy nie nazwę go weterynarzem) nie zleciłabym nawet obcięcia pazurkow moim czworonożnym przyjaciołom. Szczerze odradzam!!!
Napisz komentarz Zgłoś nadużycie

UWAGA!!

, opublikowano ponad 12 lata temu

OSTRZEGAM I ODRADZAM!! Mój pies trafił do kliniki T. Lutego z naroślą na przedniej łapie, a teraz nie żyje! Po operacji technicy wydali psa, który mocno krwawił i twierdzili, że wszystko jest w porządku. Po dwóch tygodniach wizyt kontrolnych i przepisywaniu coraz to nowych antybiotyków technik kazał przestać zawijać łapę i przyjechać dopiero po tygodniu, bez wzmianki o wyjęciu szwów. Nie zauważył nawet, że psu wypadł paznokieć co mogło być oznaką martwicy. Łapa obumarła, a w poradni kazano czekać aż sama odpadnie. Na naszą prośbę, po 3 tygodniach udało się skontaktować z właścicielem kliniki dr n. wet. T. L., który po długim leczeniu stwierdził, że łapę trzeba amputować. W trakcie zabiegu pies zdechł. Nie ma psa, nie ma problemu.
Napisz komentarz Zgłoś nadużycie

kulawizna

, opublikowano ponad 14 lata temu

Historia mojej znajomości z kliniką Pana doktora Tomasza, oraz licznymi jego pracownikami, trwała przeszło miesiąc. Pojawiliśmy się tam bo mój pies kulał na przednią łąpę i weterynarz z mojego miasta powiedział, że potrzebne jest zdjęcie żeby cokolwiek powiedzieć. Pojechałam zatem do tego gabinetu zrobić zdjęcie rtg, poczym lekarz który nas przyjmował,stwierdził że a najpierw podamy leki przeciwbólowe i przeciwzapalne, wzmocnimy go witaminami i zobaczymy. Wizyty były co najmniej 2 razy w tygodniu, po dwóch tygodniach zrobiono 1-sze zdjęcie, na którym nic nie było widać, uznano więć, że to pewnie zapalenie okostnej wyżej w barku. No i procedura powtórzyła się tabletki, zastrzyki, wizyty. Byłam juz zmęczona tym, że nie ma poprawy więc zaczęłam nalegać na drugie zdjęcie, ale innej części, z wielką niechęcią, ale w końcu je zrobiono. Poinformowano mnie, że sprawa jest poważna bo okazało się, że pies ma pęknięty łokieć, że tak to określe, faktycznie było widać jakiś odłamek. Zapisano nowe zastrzyki i umówiono na kolejne wizyty. Jednak, zadowolona, że wkońcu wiadomo co jest i mając w ręku zdjęcie stwierdziłam, że wróce do swojego weterynarza, gdyż nie musiałabym już dojeżdżać. Opowiedziałam co się działo przez ostatni czas, pokazała książeczkę zdrowia, wypisane recepty no i zdjęcie ukzaujące pęknięty łokieć. Mój weterynarz ze zdumieniem na to wszystko popatrzył i stwierdził, że to nie jest pęknięcie. U młodych psów jest po prostu taki punkt, luźne skostnienie (jak ciemiączka w czaszcze u niemowlaków), który zrasta się do roku. Po przejrzeniu podanych leków, stwierdził, że pies miał podanych stanowczo za dużo wapnia i fosforu, co doprowadziło do bardzo szybkiego wzrostu i nadwyrężało stawy. Po tych wszystkich rewelacjach byłam w taki szoku, że po prostu zgłupiałam. Doktor widząc to powiedział, że nie wie dlaczego ?leczono? mojego psa w taki sposób, ale radzi skonsultować się ze specjalistą z Poznania dr.Wąsiatyczem bądź dr.Pękalą. Tak tez zrobiliśmy. Prześwietlili prawie wszystko co możliwe i okazało się, że pies ma dysplazję stawów łokciowych. Widać też po kościach, że podawano za dużo witamin. Potwierdzili też,że to nie jest pęknięcie łokcia. Moge zrozumieć, że mając taki a nie inny sprzęt lekarze z kliniki doktora Lutego pewnie by nie zauważyli tego zwyrodnienia. Ale nie mieści mi się w głowie kilka spraw: jak można podawać tyle wapnia i fosforu skoro wiedzą, że nadmiar jak i niedobór szkodzą w równym stopniu; jak długa można odwlekać zrobienie zdjęcia?po co??po to żeby wydoić więcej kasy?? jak można powiedzieć, że łokieć jest pęknięty skoro nie jest???po co??? Odpowiedź nasuwa mi się tylko jedna- lekarzy z tej weterynarii obchodzą tylko przychody jakie mogą uzyskać od ludzi, którzy chcą żeby ich pupile były zdrowe. Ostrzegam i odradzam.
Napisz komentarz Zgłoś nadużycie

ja nie moge narzekac na opieke tej placowki gdyz dzieki pani weterynarz moj krolik zyje.jestem zadowolona ze trafilam akurat tam.

ludzie naiwni wystarczy przyjrzeć się i poczytać że wasze zwierzaki nie dostają nic z tego co mówią


Czy Znasz Luty Tomasz Dr N. Wet.? Napisz opinię!

Podziel się swoim doświadczeniem z innymi