Profil użytkownika Anna MaLeñaa
| Opinie | 1 |
Opinie
Opinia na temat Salon Fryzjerski Prestige Aneta Jezierska, Ciechanów
opublikowano ponad 4 lata temu
BARDZO NIE POLECAM I CHCĘ OSTRZEC OSOBY, KTÓRE JAK JA WYBRAŁY "PANIĄ"ANETĘ JEZIERSKĄ DO WYKONANIA FRYZURY ŚLUBNEJ, NIE BĘDĄC WCZEŚNIEJ W TYM SALONIE, BAZUJĄC JEDYNIE NA POLECENIACH.Ślub miałam 16.07.Do salonu Prestige zapisałam siebie i świadkową parę msc. wcześniej po tym jak najwięcej osób poleciło to miejsce pod moim pytaniem na spotted, ponieważ nie znam Ciechanowa i salonów w nim.Zostałyśmy umówione na godz.8 i 9 rano.W dniu ślubu w miarę miła atmosfera,"Pani"Aneta chwaliła się na jakie kursy i szkolenia jeździ,jak lubi się uczyć i przede wszystkim jak bardzo ceni sobie jak ktoś przyjdzie do niej i wprost powie po jakiejś uroczystości czy coś było nie tak z fryzurą,bo jak sama ujęła 'w internecie każdemu jest łatwiej obsmarować usługodawcę,a odwagi żeby przyjść i powiedzieć w prost już nie ma'.W dniu ślubu o godz.9 nie byłyśmy nawet w połowie kręcenia moich włosów.Ok. godz. 9:30 zapytałam czy przyjdzie jeszcze jakaś fryzjerka żeby zacząć czesać świadkową,która od pół godziny siedzi bezczynnie,na co "Pani"odpowiedziała na luzie,że nie,jest sama w salonie.Nie chciałam się w tym dniu denerwować,kosmetyczkę miałam na 10,więc stwierdziłam że raczej się wyrobimy skoro byłyśmy zapisane godzina po godzinie.Tak się nie stało.Moją fryzurę "Pani"wykonywała 2godz 20min,co znaczy że ponad 20min spóźniłam się przez to do kosmetyczki,która też ma napięty grafik i nie poświęci mi czyjegoś czasu,a świadkowa siedziała bezczynnie w salonie przez półtorej godziny!Zapłaciłam 300zł za fryzurę z której pierwsza wsuwka wypadła gdy siadałam u kosmetyczki,czyli jakieś10min po wyjściu z salonu.Później stopniowo wypadały w trakcie ślubu i wesela.Ślub był o godz.16 więc do ok.17:30 nie tańczyłam, nie wykonywałam gwałtownych ruchów. Dodam, że mam podatne włosy,inne fryzury trzymają się nawet po kilka dni,tu po pierwszym tańcu miałam na głowie jeden wielki kołtun.Zarówno ja jak i świadkowa pokazałyśmy zdjęcia fryzur jakie chcemy.O ile moja była w miarę podobna do tej ze zdjęcia,to fryzura świadkowej(zdjęcie poglądowe: nowoczesne fale i luźny warkocz)nie przypominała w najmniejszym stopniu tej ze zdjęcia.Świadkowa, która też musiała zdążyć do kosmetyczki na 11, a siedziała bezczynnie w salonie do 10:25,przyszła z francuskimi lokami i nastroszonym upięciem wyglądając jak dziewczynka idąca do komunii w 2000r.Nie zdążyłyśmy zrobić zdjęcia 'dzieła' "Pani"Anety,bo po powrocie od kosmetyczki swoją fryzurę podpinałam dodatkowymi wsuwkami i pryskałam lakierem, żeby jeszcze bardziej się nie rozpadła,a świadkową która zapłaciła za fryzurę 200zł czesałam na szybko od nowa,żeby jakkolwiek wyglądała.W dniu ślubu nie miałyśmy już czasu na reklamacje czy poprawki przez opóźnienia w salonie.Tak jak sobie tego życzyła "Pani"Aneta przyszłam do salonu po ślubie(pią.22.07)porozmawiać i pokazać zdjęcia.Wchodząc do salonu zapytałam czy mogę zająć chwilę i prosić na stronę, ponieważ "Pani"czesała akurat klientkę.Zapytała o co chodzi nie odchodząc od klientki, więc zaczęłam na spokojnie:Że przychodzę po ślubie powiedzieć co było nie tak,że pierwsza wsuwka wypadła już u kosmetyczki,że tak jak widać na zdjęciu po godz.19,miałam już na głowie zlepione gniazdo,które było problem rozczesać nad ranem i że ta fryzura w ogóle nie była trwała.Odpowiedź "Pani" Anety: przecież była Pani zadowolona jak wychodziła z salonu.Tłumaczę, że wychodząc zadowolona byłam, ale jako Panna Młoda prosiłam o trwałą fryzurę,i że zadowolenie dotyczyło tylko fryzury,bo niestety z faktu że świadkowa siedziała półtorej godziny bezczynnie,że przez to spóźniłam się sporo do kosmetyczki, że fryzura świadkowej w ogóle nie przypominała tej ze zdjęcia, z tego zadowolone już nie byłyśmy; "Pani"Aneta odpowiada:Przecież byłyście zadowolone,ja zawsze czeszę sama.Padły też niecenzuralne słowa w moim kierunku. Z taką bezczelnością nigdy się nie spotkałam i nikomu nie życzę takich traumatycznych i poniżających