.
4383c03c38a4443cb3955d6d0eb55297

Profil użytkownika Bywalec

Opinie 1

Opinie

Opinia na temat Doktor Leks Sa. Oddział, Kłodzko

opublikowano ponad 4 lata temu

Oddział Dr. Leks w Kłodzko ul Zajęcza 4. Magazynem nie można tego nazwać, raczej czym co ma lada moment runąć. Jeśli chodzi o to jakie są warunki na hali, a ta zaczyna się zaraz po zrobieniu pierwszego kroku przez bramę, to w zależności od pory roku... zawsze jest brudno. Na obecną chwilę (Luty) w środku jest sporo błota, która powstaje w wyniku brudu i wody lejącej się z dziurawego dachu. Natomiast w suche dni wszędzie jest pył który osiada na ziemi i towarze. Hala nie jest klimatyzowana i pracując latem czy w inne cieplejsze dni, temperatura w środku (potęgowana przez świetliki na dachu) sprawia, że do spoconego ciała cały ten pył przylega. Woda po umyciu włosów po pracy jest czarna, jak i zawartość nosa, nie wgłębiając się w to ile tego pyły wdycha się przez całą zmianę. W wilgotne dni, niby plus taki, że nie ma pyłu, ale za to jest, albo zimno, albo zimno i mokro. Hala nie jest ogrzewana, choć co jakiś czas odpala się jakiś stary piec, który to niby ma grzać, ale zamiast ciepłego powietrza generuje tylko smog i drażniący oczy i gardło zapach. Zakład zapewnia obuwie ochronne i tylko obuwie. Trzeba je sobie samemu kupić, a pieniądze oddają po przedstawieniu faktury. Do tego można je kupić dopiero po okresie próbnym, więc jak komuś w tym czasie spadnie coś na stopę, kopnie w wystający metal z podłogi ( są takie miejsca i to nie jedno) to można usłyszeć co jedyne, "trzeba uważać". Co do ubrań zimowych, "kierownik" od października tamtego roku (2021) zapowiadał, że dla dwóch nowych pracowników kupi polar i bezrękawnik. Temperatury na hali zimą są zbliżone to tych na zewnątrz ... polary i bezrękawniki do dziś się kupują, albo już jadą, kto wie, kiedyś może dojadą. Spodnie we własnym zakresie. Taka głupia rzecz jak nożyk do rozcinania kartonów, żeby nie robić tego palcami... "Będą kupione", do dzisiaj się kupują a każdy w tym czasie wyposażył się w prywatny (tak jak to z ciuchami). Paleciaki ręczne i inne być nie mogą, bo podłoga to jakiś stary asfalt czy coś co kiedyś położył "Niemiec". Krzywa i dziurawa, latem paleciak z towarem wbija się w podłogę. Brak stref wydzielonych dla wózka widłowego i pieszego. Swego czasu był problem ze światłem w niektórych pomieszczeniach. Towar składany z rana i wieczorami, był szukany z użyciem latarek z telefonów. Po długim oczekiwaniu przyjechała firma, która miała to naprawić. Po 2 miesiące od wymiany lamp nie ma światła w 3 pomieszczeniach. Temat zamieciony pod dywan, światła wciąż nie ma. Jeśli ktoś nie lubi gryzoni to też nie jest miejsce dla niego. Można by jeszcze sporo pisać, złego, ale podsumowując... Nie polecam pracy w tym zakładzie.
Napisz komentarz Zgłoś nadużycie