.
f22d28e2078e4465b8ec30ae604954ec

Profil użytkownika Lukas H

Opinie 1

Opinie

Opinia na temat Klinika Weterynaryjna Arka, Kraków

opublikowano ponad 5 lata temu

Wystawioną ocenę argumentuję, karygodnym podejściem do leczenia mojego kota, absolutnym brakiem profesjonalizmu przed i po operacji podczas której miały zostać poprawione zaniedbania kliniki Arka, pozostawieniem kota i jego właściciela samemu sobie (brak instrukcji dotyczącej pielęgnacji miejsca operowanego) oraz lekceważącym potraktowaniem moich uwag o tym, że doszło do zaniedbania (pazur zarósł pod skórą). Cała historia dostępna poniżej: Lecznicę Arka znalazłem w internecie, mój kot potrzebował pilnej pomocy, gdy rozdarł sobię tylną łapę między dwoma palcami. Skóra wisiała luzem, widoczne były kości, a cała sytuacja miała miejsce po północy. Zależało nam na czasie, liczyliśmy na to, że świeżą ranę uda się zszyć i doprowadzić zwierzaka do pełnej sprawności. Kot został opatrzony, dostał antybiotyk oraz leki przeciwbólowe. Z uwagi na brak chirurga w godzinach dyżuru, zabieg został przeprowadzony na drugi dzień. W tym czasie, luźna skóra obumarła, więc by ratować łapę i palce konieczne było zszycie dwóch środkowych razem. Zalecone zostały wielokrotne codzienne zmiany opatrunków, podawanie leków i kontrole podczas których lekarze weryfikowali stan gojącej sie łapy - wszystko było w porządku, a kot dochodził do siebie. Po około dwóch tygodniach na kolejnej z wizyt zdjęliśmy szwy z łapy licząc na to, że leczenie dobiega końca. Niestety okazało się, że jeden z pazurów palców które zostały zszyte zniknął, a łapa spuchła. Wytworzył się wysięk, kot stracił wigor. Od razu podejrzewaliśmy, że pazur został pod skórą o czym poinformowaliśmy lekarza internistę. Lekarz ten zakomunikował, że jego zdaniem "pazur został usunięty podczas zabiegu, nie ma się czym martwić, a obrzęk zejdzie po podaniu antybiotyków, a jak nie, to wtedy będziemy się martwić" !!! Musieliśmy przekonywać lekarza, że pazur faktycznie jest, był widoczny przez każdego innego doktora, który badał kota podczas wizyt kontrolnych! Oczywiście nie było możliwości kontatku z chirurgiem, który wykonał zabieg, ponieważ nie było go w pracy. Niestety "nie było możliwe" wezwanie pani doktor, która zajmowała się zdjęciem szwów - momentu w którym pazur był widoczny na zewnątrz po raz ostatni. Warto nadmienić, że w klinice Arka kierowani byliśmy praktycznie za każdym razem do innego specjalisty, co z zasady może utrudniać proces weryfikacji przebiegu leczenia. Irytacja i lekceważenie pacjenta było widoczne gołym okiem. Finalnie lekarz ten poinformował pozostały personel placówki, żeby nie przyjmuje mojej osoby do gabinetu. Zostałem zapisany na kolejną -nastą wizytę, tym razem u chirurga wykonującego zabieg. Po badaniu okazało się, że rzeczywiście pazur zarósł i konieczny będzie kolejny zabieg w celu jego wyciągnięcia. Zabieg został wykonany, założono dwa szwy oraz opatrunek. Otrzymałem informację: po dwóch dniach zmiany opatrunków na świeże, możemy zostawić łapę bez nich, a szwy zdejmiemy za 7 dni lub później - nie ma problemu (wyjeżdżałem w podróż). Nie otrzymaliśmy ŻADNEJ INNEJ INSTRUKCJI POSTĘPOWANIA Z ŁAPĄ, na moją stanowczą prośbę otrzymałem leki przeciwbólowe dla zwierzaka. Podczas zmiany opatrunków na następny dzień okazało się, że pazura nie widać, znowu zarósł pod skórą. To był moment, w którym zdecydowałem, że po wyleczeniu zwierzaka - już w innym gabienecie weterynarii - wystawię opinię, w której opiszę całą historię. Weterynarzowi w innej klinice udało się wyciągnąć pazur, zalecone zostało 3x dziennie nakładanie maści w miejscu wyjścia pazura spod skóry, by doszło do pełnego zagojenia. Pazur i jego korzeń finalnie obumarł i wypadł, a kot doszedł do siebie.
Dodaj komentarz Zgłoś nadużycie