Profil użytkownika Madański
| Opinie | 1 |
Opinie
Opinia na temat Binar. Pphu, Białystok
opublikowano ponad 15 lata temu
Zawiozłem kosę spalinową do naprawy. Gaźnik był sprawny. Wioząc samochodem osobowym kosę nie śmierdziało benzyną. Z gaźnika nie było wycieku paliwa. Kranik otwierający paliwo chodził z prawidłowym oporem ? bez luzu.
Kosę zawiozłem z innej przyczyny. Nie mogłem pociągnąć linki rozrusznika, gdyż stawiła nadmierny opór.
Kosę zostawiłem w serwisie, a osoba przyjmująca nie pytana o to zapewniła mnie, że oni nie kradną tu części.
Po kilku dniach odebrałem kosę nie naprawioną. Zaś osoba naprawiająca stwierdziła, że kosa nie pali, bo paliwo cieknie z gaźnika? oni zaś nie mają takiego gaźnika.
Zdziwiło mnie to, ale co miałem robić. Wziąłem kosę. Przy samochodzie zamykając dopływ paliwa do gaźnika zauważyłem, że kranik obraca się zbyt luźno ? jak nigdy się nie obracał?
Zaskoczyło to mnie i wzbudziło moje obawy, ale pomyślałem, że przecież z tym nie wrócę do serwisu?
W drodze powrotnej do domu w samochodzie zapach spali stawał się coraz bardziej nieznośny?
Nigdy z czymś takim się nie spotkałem, a kose woziłem na wieksze odległości?
To był kolejny sygnał, że coś zwrócono mi nie tak.
Pomyślałem jednak, że może gaźnik akurat się zepsuł, gdy był na warsztacie.
W garażu wlałem paliwo i? okazało się, że z gaźnika benzyna cieknie ciurkiem?
Zadzwoniłem do serwisu Binar informując pracownika mającego doczynienia z moją kosą o moich spostrzeżeniach.
Na co stwierdził, że ? gaźnika nikt nawet nie odkręcał?
Zapytałem go: Dlaczego zatem był tak luźno odkręcony, że musiałem dokręcić śruby go mocujące?
W sumie zostałem przez niego zbyty.
Dzisiaj postanowiłem odkręcić gaźnik, by dokładnie zobaczyć, co z nim jest i ewentualnie go naprawić.
Dziwiło mnie, bowiem, że cieknie z niego. Gdyż przed zawiezieniem do naprawy był czyszczony. Po czyszczeniu zaś został wyregulowany i pracował prawidłowo w czasie regulacji.
Dopiero na drugi dzień rozrusznik odmówił posłuszeństwa.
Odkręcając gaźnik zauważyłem, że jedna z uszczelek jest uszkodzona (postrzępiona). Nie uszkodziła się przy moim odkręcaniu, gdyż nie przystawała do żadnej z części. Była luźna.
Przyjrzałem się jej uważnie. Także drugiej uszczelce. Nie były to uszczelki z papieru, czyli nie były to uszczelki które rok temu zrobiłem samodzielnie z kartonu?
Nie były to moje uszczelki!
Teraz ewidentnie już wiedziałem, że gaźnik był odkręcany?
Choć serwisant telefonicznie zapewniał mnie, że nie.
Zajrzałem do filtra powietrza? też nie był mój, gdyż był cały brudny, czarny, oraz trochę zniszczony.
W mojej kosie założyłem czyściutki filtr, wymyty benzyną ekstrakcyjną, parę dni przed zawiezieniem do serwisu. Kosa zaś od czasu jego wymycia nie była używana do koszenia!
Zatem zmieniono mi filtr, gaźnik i nie wiem, co może jeszcze?
Okazało się, że zapewnianie osoby przyjmującej kosę do naprawy, że nie podmieniają i nie kradną części, znaczyło właśnie, że kradną i podmieniają?
Ostrzegam przed tym serwisem. Zamiast naprawienia, moja kosa została zepsuta i zniszczona.