Profil użytkownika Magdalena Masalska
| Opinie | 1 |
Opinie
Opinia na temat NaszWet, Warszawa
opublikowano ponad 3 lata temu
W arogancki, protekcjonalny sposób lekarka zwraca się do właścicieli zwierząt. Nie znosi krytyki swojego zachowania, chętnie krytykuje innych. Nie radzi sobie z pacjentami - aferę wywołuje lekkie zadrapanie przez kota, straszy wezwaniem policji, gdyż uważa, że odpowiedzialność za zachowanie kota podczas zastrzyku ponosi właściciel. Zadrapanie miało według weterynarii wywołać wściekliznę. Byłam straszona konsekwencjami prawnymi z tego powodu.
Pani doktor chyba zapomniała , że kot drapie, a wścieklizną można się zarazić w przypadku ugryzienia.
Dodatkowo w celu zniechęcenia do korzystania z innych gabinetów podważa kompetencje i intencje innych gabinetów , konkretnie Kliniki Małych Zwierząt SGGW .
Dokument - karta wizyty otrzymałam sygnowane nazwiska innego lekarza, jako prowadzącego. Nadmieniam, że wymienionego lekarza nie znam i nigdy u niego nie leczyłam kota. Dlaczego? Błędną date podania kontynuowanego leku zrzucam na karb zdenerwowania. Na prośbę tej pani przedstawiłam dowód szczepienia p. wściekliznie.
Na koniec przyznam, że weterynarz wywołała moje silne wzburzenie. Nazwałam tą panią w złości "lalunią"- co jest eufemistycznie określeniem tego co pomyślałam o tej sytuacji . Ja nie będę finansować więcej tego gabinetu, nie będę narażać się na takie sytuacje. Moim zdaniem weterynarz musi się liczyć z faktem, że chore zwierzę może mieć różne reakcje zwłaszcza w gabinecie. Musi być przygotowany na takie sytuacje i umieć sobie radzić . Nie wspomnę o braku szacunku do osób znacznie starszych od siebie, dzięki którym zarabia na życie.
Pod względem leczenia- decyzję poprawne.