.
750e88c79adb4213b5b2bf142798ad53

Profil użytkownika Pejś

Opinie 1

Opinie

Opinia na temat Marina. Dom Opieki Dla Osób Starszych, Ustowo

opublikowano ponad 13 lata temu

Jak najbardziej nie polecam umieszczanie kogokolwiek z rodziny w tym domu. Za opłatę ponad 3000 zł pokój trzy osobowy( w reklamie podobnież 2 i 1 osobowe)a w zasadzie to tylko noclegownia, bo chorzy sa zwożeni wózkiem inwalidzkim rano na dół do piwnicy a wieczorem wwożeni tak samo do łóżka. Na szczęście chociaż jest jako taki dostęp do łóżka. Rzeczy osobiste są prane wszystkie razem w jednej pralce i ubierane jak leci. Zresztą rano nikt nie pomaga się ubierać chorym, zastałam mamę np w spodniach ubranych z tyłu na przód czy w słonecznym dniu w grube skarpety zimowe robione na drutach(zresztą nie mamy).Przy odwiedzinach zero prywatności, wszyscy ustawiają się wkoło i słuchają o czym się rozmawia.Mój braciszek tak szybko chciał się pozbyć mamy z domu, że zaopatrzył ją w dużo męskich rzeczy łącznie z wielką męską marynarką. Raz po pół godzinie proszenia wpuszczono mnie do pokoju gdzie powymieniałam rzeczy męskie i za ciasne na dobre. Więcej mnie nie wpuszczono do pokoju bo podobnież zdaniem właściciela buszowałam po pokoju (stojąc przy łóżku z panią z obsługi, Która wraz ze mną przeglądała rzeczy ) .Podobnież też mój brat nie wyraził też na to zgody bo wypominałam mu wjakie rzeczy mame zaopatrzył (łącznie ze swoimi starymi kozakami na lato) .Przez dwa tygodnie w depozycie leżały okulary i zegarek. Dopiero po wielu prośbach okulary mama dostała do noszenia i zegarek również( z zegarkiem było mnóstwo wątpliwości czy może go dostać czy nie ) Jedyny pozytyw to b. miły personel ale, nie do końca kompetentny. W sumie opieka nad chorymi ogranicza sie do podania jedzenia a poza tym siedzą i kiwają się na kanapach ewentualnie teraz jak jest ładna pogoda to na dworze.Jak prosiłam żeby przyniesiono mamie laske z pokoju to całkiem mnie zignorowano . Poza tym z czystością też na bakier. Szczególnie jak wokół kuchni są gnijące resztki mięsa rozwlekiwane przez psy i koty. Ze dwa razy byłam świadkiem jak chorzy dostali na podwieczorek po kawałku ciasta w "garść") z poleceniem by przypadkiem nie nakruszyć. Można go było na chwile odłożyc na kanape albo stół. W tej chwili mojej mamy już na szczęście tam nie ma ale nie dostała przy wyprowadzce część rzeczy. Brat pewnie nie dopilnował bo jemu wszystko jedno w co mama się ubierze, ważne , że ma ją z głowy.
Napisz komentarz Zgłoś nadużycie