Profil użytkownika Wojtek Niedźwiedź
| Opinie | 1 |
Opinie
opublikowano ponad 5 lata temu
Nie zgodzę się z Państwa opinią. Moje dziecko chodziło do tego przedszkola przez dłuższy czas. Obie Panie Dyrektor są Empatyczne, Kochanie i wkładają ogrom serca w swoją pracę. Wybór tego przedszkola był dla nas bardzo dobrą decyzją. A nic bardziej się nie liczy niż zadowolone uśmiechnięte dziecko, dobrze przygotowane do szkoły!
Oczywiście, że nie może sie Pani zgodzić z moją opinią, ponieważ nie była Pani świadkiem tych wszystkich sytaucji. Pisze Pani z własnej perspektywy, majac inne dziecko, inną sytuację, to zrozumiałe. Moje dziecko miało orzeczenie o kształceniu specjalnym 1,5 roku w tej placówce. Panie dyrektor dostawały w ramach tego orzeczenia około 4500 zl miesięcznie. W marcu zaczęła sie pandemia. Ćwiczyłam z dzieckiem codziennie. Kiedy wróciliśmy w czerwcu, zapytałam Panią Dyrektor czy będzie terapia, usłyszałam "Niech się Pani cieszy, że w ogóle ruszyliśmy". Nie bylo terapii ani w czerwcu, ani w lipcu, sierpniu i wrześniu. Prawnie zajęcia nie muszą się odbywać w wakacje, ale czemu nie odbywały sie w pozostałych miesiącach? Dla porównania koleżanka, która pracuje z dziećmi zaburzonymi, zaczęła terapię w czerwcu, a na decyzje Pani dyrektor zajęcia odbywały sie również w wakacje, żeby dzieci nie traciły, żeby nadrobić. W Chacie zajęcia nie odbywały sie nawet we wrześniu, ponieważ Panie Dyrektor stwierdziły, że to czas na pisanie dokumentów. Jakich dokumentów? Dziecka, które miało już wystawiony papier? Dziecka, które całe wakacje uczęszczało do przedszkola? Dziecka, które od marca nie miało terapii ze specjalistami. W momencie kiedy miałam sie cieszyć, że przedszkole ruszyło, Panie Dyrektor ruszyły na Zieloną Szkołę. We wrześniu powiedziały, że mialy fuksa, że udało im się pojechać. W połowie września zadzwoniłam do kuratorium nie podając nazwy placówki. Zapytałam czy terapia powinna sie odbywać we wrześniu. Pan zdziwiony powiedział, że oczywiście. Zadzownilam w tym dniu do Pani dyrektor i spokojnym głosem powiedziałam, że zależy mi, aby moje dziecko miało terapię. Na to Pani, że nie bo..Ja na to, że koleżanka prowadzi, Pani na to juz glosem zdenerwowanym "To proszę sobie wziąć dziecko do koleżanki". Ja na to, że dzwoniłam do kuratorium i dowiedziałam sie, że terapia powinna ruszyć. Pani rozłączyła się i nie odebrała telefonu. Dzwoniłam raz. Byłam wtedy w 9- tym miesięcu ciąży, o czym Pani wiedziała. Pod koniec drugiego roku uczęszczania zadzwoniłam do Pani dyrektor z informacją, że ze względów finansowych musze wypisać córkę, a dla dobra syna chciałabym go jeszcze zostawić, nie narażać go na stres zmiany placówki. Wtedy usłyszałam "No to w takim razie nie wiem czy Pani syn moze u nas zostac. Poradzę sie koleżanki". Zamarłam i płakałam, ale to utwierdziło mnie w przekonaniu, ze zbyt destrukcyjnie to wszystko na mnie wpływa i ostatecznie wypisałam dziecko, co bylo najlepszą decyzja. Zamieszczam kilka zdań od jednej z Pań: "Pani dzieci nie są jedynymi dziećmi z trudnościami w przedszkolu. A moim jedynym zadaniem NIE JEST ustalanie grafiku dla (tutaj imiona moich dzieci) " Ja nie okazuję Pani braku szacunku, jestem natomiast zmęczona Pani natarczywością!" "Jeżeli do pełni szczęścia brakuje Pani mojego pokajania się, że to przez moje niedopatrzenie nie otrzymała Pani 18 stycznia informacji o grafiku zajęć – to jak najbardziej przepraszam. Widocznie jestem złym dyrektorem w świetnie działającej placówce. Ona reguluje się sama – bez naszej jako dyrekcji ingerencji i bez naszej pracy. Pozdrawiam..."( tam gdzie kropki tam imię i nazwisko Pani Dyrektor).
Wojtek Niedźwiedź
Dokładnie jedna z Pań ma problem z emocjami. Nie da się wszystkiego załatwić postawą roszczeniową.